#LaboratoriumWpływu
To nie jest nowe hobby. To powrót do mojego pierwszego wykształcenia, wybranego z pasją. Jestem politologiem ze specjalizacją w marketingu politycznym
Przez lata zawodowo najmocniej koncentrowałam się na prawie, podatkach, VAT, KSeF, e-kontrolach i skutkach decyzji publicznych dla przedsiębiorców.
Ale wiedza o komunikacji, wizerunku, strategii i mechanizmach wpływu nigdy nie zniknęła.
Mechanizmy wpływu nie dotyczą wyłącznie polityki.
Działają wszędzie tam, gdzie człowiek próbuje przekonać, zbudować zaufanie, zdobyć autorytet, obronić reputację albo wywołać określoną reakcję - W BIZNESIE
Przez 5 lat obserwowałam. Teraz zrozumiecie, dlaczego.
Kiedy w 2021 r. zawodowo weszłam do mediów społecznościowych, nie tylko publikowałam.
Przede wszystkim obserwowałam.
Zanim zaczęłam mówić o tym głośno
Robiłam własne analizy, zestawienia, badania. Porównywałam deklaracje z publicznie w BIZNESIE i POLITYCE z dostępnymi faktami.
Obserwowałam, jak powstają internetowe autorytety i jak łatwo popularność zaczyna być mylona z wiedzą.
Nie mówiłam jednak wprost o wszystkich swoich kompetencjach.
Czasami dzieliłam się tymi obserwacjami w rozmowach prywatnych. Najwięcej dyskutowałam ze specjalistami od PR, marketingu, komunikacji i budowania marek osobistych.
Zawsze miałam w sobie pokorę wobec praktyków.
Analizuję. Obserwuję. Działam.
Przez 5 lat analizowałam:
- ekspertów budujących marki osobiste,
- sposób kreowania autorytetu w internecie,
- różne zawody, branże i specjalizacje,
- osoby zapraszane na konferencje i kongresy,
- kryteria decydujące o tym, kto otrzymuje scenę i uwagę,
- różnice pomiędzy rzeczywistymi kompetencjami a medialnym wizerunkiem,
- reakcje odbiorców na określone komunikaty,
- mechanizmy budowania popularności, zaufania i wpływu.
Od początku mojej obecności na LinkedIn obserwowałam znakomitych specjalistów. Pytałam ich o zdanie, konfrontowałam własne wnioski z ich doświadczeniem i uczyłam się praktycznej strony mediów społecznościowych.
Z wieloma z tych osób dzisiaj pracuję. Niektórych zapraszam na konferencje. Cenię ich wiedzę, doświadczenie i zawodowy autorytet.
To, że przez lata nie mówiłam głośno o własnym przygotowaniu, nie oznaczało braku kompetencji.
Najpierw chciałam sprawdzać
Oznaczało, że nie chciałam budować autorytetu samym dyplomem. Najpierw chciałam obserwować, sprawdzać, analizować i wyciągać wnioski.
Czasami żartobliwie mówiłam o sobie: ŚLEDCZY.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że nie był to wyłącznie żart.
Moje doświadczenie zawodowe nauczyło mnie sprawdzania informacji, szukania źródeł, porównywania dokumentów i oddzielania deklaracji od faktów, zwłaszcza kiedy byłam urzędniczką resortu finansów.
Audyt podatkowy uczy jednej rzeczy: deklaracja nie jest jeszcze dowodem.
Marketing polityczny uczy drugiej: wizerunek nie jest jeszcze prawdą o człowieku.
Połączenie tych dwóch perspektyw pozwala zobaczyć znacznie więcej.
Wiem, że pomiędzy tym, co człowiek mówi o sobie, a tym, co rzeczywiście robi w biznesie albo polityce, może istnieć ogromna przepaść.
Można zbudować profesjonalny profil, kupić odpowiednią oprawę, zatrudnić specjalistów, nagrać efektowne filmy i opanować język eksperta.
Znacznie trudniej zachować zgodność pomiędzy słowami, decyzjami, kompetencjami i rzeczywistym postępowaniem.
Dlatego moje często powtarzane hasło:
JESTEM TYM, CO MÓWIĘ
Nigdy nie było przypadkowe. Było prawdą o standardzie, który sama sobie wyznaczyłam.
Było jednak również eksperymentem.
Obserwowałam, jak ludzie reagują na to zdanie. Czy zatrzymują się nad jego znaczeniem? Czy sprawdzają zgodność pomiędzy słowami a działaniem? Czy rozumieją, że wiarygodność nie polega na powtarzaniu właściwych haseł, lecz na codziennym potwierdzaniu ich własnym postępowaniem?
WYCHODZĘ Z ZAWODOWEJ SZAFY.
Ujawniam drugą, dotąd mniej widoczną część mojego przygotowania i pięć lat świadomej obserwacji mediów społecznościowych, ekspertów, marek osobistych, konferencji, biznesu i polityki.
W tym czasie pojawiały się pojedyncze publikacje. Czasami łączyłam wizerunek z podatkami, pokazując, czego przedsiębiorca nie powinien bezrefleksyjnie ujawniać fiskusowi albo ZUS w mediach społecznościowych.
Teraz takich analiz będzie znacznie więcej.
WAŻNE! Nie zamierzam nikomu przyznawać ani odbierać prawa do nazywania się ekspertem. Chcę analizować mechanizmy i przekazywać odbiorcom wiedzę, dzięki której sami będą mogli świadomie oceniać wiarygodność publicznych komunikatów. TO szczególnie przyda się w roku 2027 i kolejnych
Jestem do Twojej dyspozycji
Masz pytanie, potrzebujesz konsultacji, chcesz zaprosić mnie na szkolenie lub nawiązać współpracę?
Napisz do mnie lub skorzystaj z formularza — odpowiem tak szybko, jak to możliwe.
Napisz
luiza.pieprzyk@tax-duty.pl
kontakt@luizapieprzyk.pl
Zadzwoń
+48 691 762 900
Obszar działania
Polska i Unia Europejska
